Newsletter

Bądź na bieżąco z rynkiem symulacji medycznej w Polsce i na świecie

Wróć do listy artykułów

Dobrze szkolony chirurg w przyszłości będzie musiał przejść przez etap symulacji

08.04.2021
Laparoskopia
symulator laparoskopowy

Symulacja z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości jest w Polsce absolutną nowością. W USA i Francji, Szwecji, Danii, czy w Niemczech została już wprowadzona kilkanaście lat temu. Szkolenia z życiem symulatorów skracają czas nabycia umiejętności klinicznych, zwiększają bezpieczeństwo pacjentów i zmniejszają liczbe potencjalnych powikłań. O swoich doświadczeniach w pracy na symulatorze laparoskopowym LAP Mentor opowiedziała nam dr.n.med Klaudia Korecka z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Czy miała Pani wcześniej kontakt ze szkoleniami wykorzystującymi symulację medyczną? Jeśli tak, to z jakimi i jak często?

Szkolenia wykorzystujące symulację medyczną w zakresie technik chirurgicznych w Polsce są nowością. Na początku należy rozróżnić symulatory medyczne wirtualnej rzeczywistości od trenażerów mechanicznych zwanych również trenażerami pudełkowymi. Symulacja z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości jest absolutnym nowum. Wynika to głównie ze wysokospecjalistycznego sprzętu , który musi być opracowany przez lekarzy jaki i inżynierów – jedni muszą przekazać informację z realnych operacji, by drudzy mogli utworzyć do tego skomplikowaną grafikę reagującą na wszystkie ruchy szkolącej się osoby. Zawansowana technologia przekłada się na cenę takich urządzeń, dlatego w Polsce dotychczas nie miałam okazji korzystać z symulatorów wirtualnej rzeczywistości na etapie swojego szkolenia. W trakcie trwającej sześć lat specjalizacji z chirurgii dziecięcej brałam udział w jednym kursie, na którym dostępne były trenażery mechaniczne, których zadanie polegało głównie na prostych manipulacjach narzędziami laparoskopowymi i ewentualnej nauce szycia laparoskopowego (próbowaliśmy wówczas szyć udko z kurczaka). Będąc na VI roku studiów- w 2006 roku w Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu pierwszy raz brałam udział w warsztatach chirurgicznych dla studentów, gdzie można było wykonać proste ruchy na trenażerze mechanicznym (przekładanie odpowiednich pętli na śrubach narzędziami laparoskopowymi) – do dziś pamiętam swoją fascynację.

Symulacja z wykorzystaniem obrazu wirtualnej rzeczywistości to kolejny krok dalej. Na świecie – głównie USA, kraje europejskie takie jak Francja, Niemcy, Szwecja, Dania moment wprowadzenia symulacji przeżywały kilka może kilkanaście lat temu. Pierwsze publikacje naukowe dostępne w bazach naukowych np. typu PubMed podkreślające rolę symulacji w szkoleniu chirurgicznym datowane są na lata 2000-2010. Obecnie wpisując hasło „laparoscopy simulation” wyszukiwarka podaje ok 2400 rekordów. Polskich publikacji w tym temacie brak. Razem z nami „milczy” cała Europa wschodnia.

Jakie są Pani ogólne wrażenia, jako specjalistki w dziedzinie chirurgii, po pierwszych szkoleniach na chirurgicznym symulatorze Lap Mentor?

Muszę zacząć od tego, że jestem wielką fanką laparoskopii. Swoje szkolenie specjalizacyjne rozpoczynałam w jednym z lepszych dziecięcych ośrodków laparoskopowych w Polsce – Klinika Chirurgii Wad Rozwojowych Dzieci i Traumatologii w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego to miejsce, które może pochwalić się laparoskopową splenectomią wykonaną pierwszy raz w Polsce w 1993r.

W swoim szkoleniu miałam możliwość nauki laparoskopii jako podstawowego dostępu operacyjnego – mówiąc przykładem naukę usunięcia wyrostka robaczkowego zaczynałam od dostępu laparoskopowego i w tym dostępie czuję się najlepiej.

Będąc ową fanką laparoskopii jakie mogę mieć wrażenia z symulatora Lap Mentor ? tylko pozytywne. Żałuję, że te kilkanaście lat temu jak zaczynałam pracę, nie mogłam ćwiczyć wykorzystując wirtualną symulację. Lap Mentor jest doskonały do nauki poszczególnych etapów zabiegu, pozwala na błędy, które skrupulatnie podsumuje nawet jeśli chodzi o raport właściwego postępowania z tkankami ( nie można przecież tkankami szarpać ). Procedury podstawowe typu appendectomia i cholecystectomia są doskonale opracowane. Procedura cholecystectomii przedstawiona jest w różnych wariantach anatomicznych – tak jak to w życiu bywa, z kolei wyrostek robaczkowy ma swoje różne stopnie zaawansowania procesu zapalnego. Wiadomo, że sytuacje te wpływają na trudność, a tym samym bezpieczeństwo w trakcie wykonywanej operacji. Dodatkowo Lap Mentor pokazuje jak wykonać krok po kroku rzadkie procedury typu cholangiografia. Na uwagę zasługuje również możliwość użycia różnego typu staplerów (linijnych, z regulacją kąta czy nawet staplera okrężnego). Urządzenia tego typu w rzeczywiści są bardzo drogie, w chirurgii dziecięcej z uwagi na jej specyfikę rzadko wykorzystywane, a więc tym bardziej należy wiedzieć jak takie narzędzie użyć w polu operacyjnym by było skuteczne i dobrze wykorzystane. Podoba mi się również wykorzystanie sygnałów dźwiękowych tak jak to bywa w trakcie operacji oraz uczucie tzw. puszczania przecinanych tkanek. Nie korzystam z gier komputerowych, więc powtarzając za innymi mogę tylko powiedzieć, że z czasem w niektórych modułach pewnie grafika komputerowa będzie wymagała pewnego odświeżenia, choć mnie osobiście w ogóle nie przeszkadza, a może należy podkreślić właśnie rolę takiej grafiki, która się nieco krzywi przy zbyt dużym pociąganiu tkanek, które chcemy uwidocznić.

Jak ocenia Pani potencjał Lap Mentora pod względem kształcenia chirurgów? Czy mając dostęp do tego typu symulatorów w czasie, kiedy rozpoczynała Pani specjalizację, ułatwiłoby to Pani szybsze lub skuteczniejsze nabycie nowych umiejętności?

Jestem przekonana, że dobrze szkolony chirurg w przyszłości będzie musiał przejść przez etap symulacji. To się zaczęło, postęp techniczny jest wszędzie w życiu codziennym i w sprzęcie medycznym, musi więc i wypełnić edukację. Nauka procedur chirurgicznych w dobrym ośrodku szkolącym przebiega skokowo. Pierwszy etap to asysta do zabiegu mistrzowi, drugi to wykonanie pod kontrolą mistrza, trzeci wykonanie procedury samodzielnie. Zależnie od stopnia trudności procedury należy wykonać odpowiednią ilość zabiegów – jest to tzw. krzywa uczenia. Lap Mentor pozwala nam tą krzywą uczenia spłaszczyć. Biblioteki modułów uwidaczniają również przypadki, które w życiu występują sporadycznie, na które rzadko możemy trafić, a wiedzę i doświadczenie musimy posiadać. Symulacja otwiera oczy na wzajemne stosunki struktur anatomicznych będących wariantami anatomii prawidłowej jak i wariantami rozwojowymi dzięki temu orientacja w polu operacyjnym i anatomii jest błyskawiczna – o to przecież chodzi. Jeśli znamy okolicę w której mieszkamy czujemy się w niej bezpieczni.

Obecnie jestem w trakcie finiszu drugiej specjalizacji z urologii dziecięcej – cieszę się z modelu nefrectomii , którą mamy na naszych Lap Mentorach. Zaskoczona byłam po usunięciu nerki z końcowego raportu, który podsumował, iż niewystarczająco dobrze zmobilizowałam śledzionę. Zmusiło mnie to do analizy samego obrazu jak i rozmowy z ekspertem w stylu jak to zrobić.  Żałuję, że nie mogę poćwiczyć innych jeszcze opcji urologicznych.

 

 

Czy szkolenia na Lap Mentorze mogą pomóc w szybszym nabywaniu umiejętności klinicznych? Czy sądzi Pani, że mogą one zwiększyć także bezpieczeństwo pacjenta i zmniejszyć liczbę potencjalnych powikłań, zwłaszcza na początkowym etapie kariery chirurga?

Odpowiadając skrótowo – na każdą część powyższego pytania odpowiadam – tak, oczywiście. Podkreślić należy bezpieczeństwo pacjenta. Żadna procedura chirurgiczna nie jest całkowicie wolna od powikłań. To tak jak z lekami, które mogą dawać różne efekty uboczne. Nikt nikogo celowo nie chce narazić na powikłania. Wynikają one z tzw. błędu ludzkiego, sprzętu czy też niewłaściwego oszacowania sytuacji klinicznej. Lap Mentor w swoich raportach podaje konkretne błędy wykonane przez operatora np. uszkodzenia tkanek czy też stopień obliteracji zaopatrywanych naczyń. Uważam, że analiza raportu to istotny element nauki z Lap Mentorem. Czy jest to sprzęt dla początkującego chirurga? Muszę powiedzieć, że nawet ekspert chce się sprawdzić. Poszczególne moduły opracowali chirurdzy z różnych ośrodków – Francja, Izrael, USA. Wykonanie procedury przez eksperta to swego rodzaju „sparing” mistrzów. Miło na to popatrzeć.

Czy według Pani szkolenia z użyciem symulatora chirurgicznego mogą także skrócić czas potrzebny do nabycia nowych umiejętności/metod przez doświadczonych chirurgów (np. doświadczony chirurg szkolący się na symulatorze Lap Mentor wyposażonym w moduł Fundoplikacji Nissena) oraz zwiększyć bezpieczeństwo pacjenta, dzięki praktycznej możliwości przećwiczenia metod walki z typowymi dla danej metody powikłaniami?

Doświadczenie chirurgiczne zależy od ilości wykonanych procedur. To jak ilość godzin spędzonych w powietrzu przez pilotów. Lap Mentor może pomóc w zbieraniu doświadczenia niezależnie od procedury. W rękach doświadczonego chirurga (eksperta) pozostanie raczej świetnym sprzętem, którego sam nie miał okazji poznać wcześniej. Powie to pewnie z nutą zazdrości ile technika daje młodym pokoleniom.

W ciągu ostatnich 5-6 lat widać wyraźny spadek liczby osób przystępujących do egzaminu specjalizacyjnego z chirurgii ogólnej. Czy włączenie nauki na symulatorach do programu kształcenia chirurgów, mógłby przyczynić się do większego zainteresowania tą specjalizacją?

Niestety myślę, że nie. Na wybór specjalizacji zabiegowej, a zwłaszcza z chirurgii w dzisiejszych czasach wpływa jedynie fascynacja tą dziedziną medycyny. Zawód ten utracił swój prestiż, wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, niewiele dając w zamian. Dzisiaj młodzi ludzie chcą świetnie zarabiać od razu po studiach, chcą mieć czas dla rodzin, siebie, swojego hobby, a dzieci chcą być youtuberami. Specjalizacja z chirurgii ogólnej to kolejne studia, to godziny spędzone przy stole operacyjnym, niepewność związana często nieuzasadnionymi roszczeniami i brakiem czasu im bardziej w to wnikamy. Symulacja ściągnie pasjonatów chirurgii, bo sama w sobie jest wartościowa i atrakcyjna. Ma wszystkie zalety , które daje dobre szkolenie, ale tą „żyłkę” chirurgiczną trzeba w sobie mieć.

Dziękuję za rozmowę.